Tak, lubię marudzących klientów :) Gdy nie ma dużego ruchu w kwiaciarni, jest duży wybór kwiatów i można pokombinować:).

Mogę wtedy przekładać, układać, podnosić, obniżać, zamieniać do woli. Trzy razy wybierać jeden gatunek kwiatów, aż w końcu powstaje bukiet mieszany. Na początku w jednej gamie kolorystycznej, pod koniec tworzy się kompozycja w kontrastowych barwach. Dodaję liście i je wyciągam i tak przez około pół godziny:) Wszystko dla pełnej satysfakcji i zadowolenia klienta.

Właśnie wczoraj przemiła pani zaczynała od bukietu z goździków, przez róże, a skończyło się na bukiecie koktajlowym z tulipanem w roli głównej. Na szczęście czas nie naglił, mogłam kombinować i wyszło całkiem nieźle :)

 

M

PS. Dzień kobiet, grubo po 21:00, dawno po czasie zamknięcia. Klient wybiera róże.

- No to może czerwone, z tym smukłym pąkiem... albo nie, te kremowe. Hmmm... może jednak czerwone, ale te duże.

I tak przez dobrych 15 minut, a kolejka się wydłuża....

W końcu zniecierpliwiona koleżanka z kremowymi w lewej ręce, a czerwonymi w prawej:

-No, dobrze a teraz męska decyzja. czerwone czy kremowe?

- yyyy...nie wiem

- To ja panu pomogę...czerwone :)